Jak poinformował sztab generalny ukraińskiej armii, podczas ataku na zakłady lotnicze w Starej Russie trafiono jeden z najważniejszych samolotów rosyjskich sił zbrojnych – A-50 Berijew. Maszyna znajdowała się tam w celu serwisowania i prawdopodobnie oczekiwała na modernizację.
Na razie nie wiadomo, jak poważne są uszkodzenia, jednak nawet czasowe wyłączenie samolotu z użytku byłoby istotnym sukcesem dla Ukrainy. Dla Rosji każde uderzenie w tę kosztowną i kluczową konstrukcję oznacza poważne trudności, także w kontekście działań wojennych.
A-50 to odpowiednik natowskich samolotów wczesnego ostrzegania AWACS – latający radar wart około 300–350 mln dolarów. Służy do wykrywania pocisków manewrujących, koordynowania działań lotnictwa oraz systemów obrony przeciwlotniczej, monitorując obszar o promieniu do 600 km.
Przed rozpoczęciem inwazji Rosja dysponowała maksymalnie około 10 takimi maszynami. W wyniku ukraińskich działań dwie zostały zniszczone, a kolejne uszkodzone – trzy, jeśli uwzględnić najnowszy atak.
Uzupełnienie strat jest dla Moskwy bardzo trudne. Jeszcze przed wojną produkcja jednego A-50 trwała około dwóch lat, a obecnie – ze względu na sankcje – jest to znacznie utrudnione. Brakuje też informacji o pracach nad nowymi egzemplarzami, a plany modernizacji do wersji A-100 zostały wstrzymane.
Jeśli najnowszy atak rzeczywiście poważnie uszkodził kolejną maszynę, Rosja może mieć problemy z ciągłym monitorowaniem sytuacji na froncie, ponieważ sprawnych pozostaje już tylko kilka takich samolotów.





