Jeszcze tej jesieni szyld Platformy Obywatelskiej zniknie z polskiej sceny politycznej. Partia ma połączyć się z Nowoczesną oraz Inicjatywą Polska. Do zjednoczenia ma dojść pod koniec października lub w połowie listopada, choć ostateczna data kongresu nie została jeszcze ustalona.
Według ustaleń rozważane są dwa scenariusze – formalne włączenie Nowoczesnej i Inicjatywy Polska do Platformy lub powołanie zupełnie nowej formacji politycznej. W praktyce jednak, z uwagi na kwestie subwencji partyjnych, bardziej prawdopodobne jest to pierwsze rozwiązanie.
Nieoficjalnie mówi się, że politycy dążą do symbolicznej daty zjednoczenia w okolicach 15 października, ale decyzja ma zależeć od bieżącej sytuacji w rządzie. Wiadomo już natomiast, kto obejmie stanowiska wiceprzewodniczących nowej partii.
Zmiany w sztabie dowodzenia
Barbara Nowacka i Adam Szłapka obejmą stanowiska wiceprzewodniczących nowej partii powstałej z połączenia Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i Inicjatywy Polska.
Do uzgodnienia pozostaje jeszcze kwestia nazwy ugrupowania. Wiadomo już, że będzie to zupełnie nowy szyld – ani Platforma Obywatelska, ani Koalicja Obywatelska. Celem zmiany ma być odświeżenie wizerunku i odpowiedź na zarzuty, że partia zestarzała się pod względem myślenia o polityce. Nowa formacja ma zmobilizować wyborców i pokazać, że środowisko nadal jest aktywne i gotowe do działania.
Do końca roku w samej Platformie zostaną przeprowadzone wybory wewnętrzne, które wyłonią nowego przewodniczącego ugrupowania. Wszystko wskazuje na to, że jeśli Donald Tusk zdecyduje się wystartować – a wiele źródeł potwierdza, że tak właśnie będzie – zwycięstwo ma praktycznie zagwarantowane.
Jakich korzyści się spodziewają?
Dla Platformy Obywatelskiej zjednoczenie z Nowoczesną i Inicjatywą Polską to przede wszystkim przypieczętowanie współpracy, która formalnie trwa już od lat. Konsolidacja ma umocnić partię i dać jej większą swobodę w dalszych politycznych ruchach, w tym ewentualnym poszerzaniu obozu.
W przypadku Nowoczesnej i Inicjatywy Polska główną korzyścią ma być możliwość realnego wpływu na kształtowanie list wyborczych. Ugrupowania Adama Szłapki i Barbary Nowackiej dysponują bowiem niewielką liczbą parlamentarzystów rozpoznawalnych jako ich własne zaplecze, mimo że działają w ramach Koalicji Obywatelskiej.
Pojawia się jednak pytanie, czy zniknięcie partii o wyraźnie liberalnym profilu – jak Nowoczesna – nie stworzy miejsca dla nowego ugrupowania o podobnym charakterze. Na razie jednak nic nie wskazuje na to, by ktoś próbował taką lukę zagospodarować.
Co z Tuskiem?
Nie jest też jasne, jaką ścieżkę polityczną wybierze w najbliższych latach Donald Tusk. Jeden z rozważanych scenariuszy zakłada, że do 2027 roku pozostanie zarówno premierem, jak i przewodniczącym partii, a przy kolejnych wyborach ponownie stanie na czele rządu.
W kuluarach mówi się jednak o innej opcji – Tusk mógłby w pewnym momencie wskazać swojego następcę na stanowisko premiera, samemu koncentrując się na kierowaniu ugrupowaniem. Najczęściej wymienianym kandydatem jest Radosław Sikorski, obecny minister spraw zagranicznych, który cieszy się wysokim poziomem zaufania społecznego, dobrze odnajduje się w polityce międzynarodowej i skutecznie wykorzystuje media społecznościowe.
Nie wyklucza się także scenariusza, w którym Tusk odejdzie z krajowej polityki i wróci do struktur unijnych, wspierając jednocześnie partię z innej pozycji.
Powody, dla których mógłby zacząć przygotowywać sukcesję, to między innymi jego wiek, potencjalne zmęczenie pełnieniem kilku funkcji jednocześnie, a także kalkulacja, że rozdzielenie roli premiera i lidera partii mogłoby wzmocnić całe środowisko polityczne.





