Śmierć Dominiki Olszewskiej. Relacje świadków i milczenie instytucji
Dominika Olszewska miała 26 lat. Była osobą pełną empatii, kochała ludzi i zwierzęta. Angażowała się społecznie, publicznie piętnowała ludobójstwa i zbrodnie, o których świat woli milczeć. Jej głos nie był wygodny. Kilka godzin przed śmiercią odwiedzili ją agenci Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. To spotkanie zakończyło się tragedią.
Interwencja ABW i świadkowie zdarzeń
Według relacji osób znających sprawę, agenci ABW pojawili się najpierw w placówce Poczty Polskiej, gdzie pracowała Dominika.
„Byli głośni i stanowczy. To wyglądało na pokaz siły. Dominika po tym spotkaniu była roztrzęsiona, blada, jakby miała kłopoty” – relacjonuje jeden ze świadków.
Następnie funkcjonariusze udali się do jej domu.
„Słyszałem podniesione głosy, rozmowa trwała bardzo długo. Potem wyszła przestraszona, jakby ktoś wydał na nią wyrok” – mówi sąsiad.
Najbardziej wstrząsające są słowa osób z jej bliskiego otoczenia.
„Powiedzieli jej wprost, że jeśli nie przestanie, to pójdzie siedzieć na osiem lat. Straszyli ją więzieniem i zniszczeniem życia. Była przerażona. Nigdy wcześniej nie widziałam jej w takim stanie” – wspomina znajoma.
Kilka godzin później Dominika zginęła pod kołami pociągu.
Samobójstwo czy efekt presji służb
Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Garwolinie. Sygnatura sprawy to 4179-0.Ds.901.2025. Formalnie prokuratura prowadzi sprawę wypadku kolejowego w Woli Rębkowskiej, gdzie pociąg Kolei Mazowieckich potrącił kobietę. Jednak relacje świadków i bliskich każą pytać, czy śmierć Dominiki była samobójstwem, czy też dramatycznym skutkiem działań służb specjalnych.
Pytania, które wymagają odpowiedzi
Wobec powyższych ustaleń opinia publiczna i media domagają się jasnych odpowiedzi.
- W jakim trybie przeprowadzono czynności wobec Dominiki Olszewskiej
- Na jakiej podstawie prawnej je podjęto
- Kto i kiedy je zatwierdził
- Czy zgodę wydał prokurator, a jeśli tak w jakiej formie
- Czy potrzebna była decyzja sądu i czy została uzyskana
- Czy sporządzono notatkę służbową z okazania legitymacji i przebiegu rozmowy
- Czy przeprowadzono ocenę ryzyka samobójstwa po kontakcie z funkcjonariuszami
- Jakie działania zabezpieczające podjęto po interwencji
- Kto odpowiadał służbowo za nadzór nad czynnościami
- Czy powstał raport końcowy i jakie zawiera wnioski
Odpowiedź prokuratury
Na pytania te odpowiedziała Prokuratura Rejonowa w Garwolinie. W piśmie z dnia 25 września 2025 roku zastępca prokuratora rejonowego Marcin Ignasiak poinformował:
„Prokuratura Rejonowa w Garwolinie nadzoruje postępowanie w sprawie wypadku kolejowego mającego miejsce w dniu 30 maja 2025 roku w Woli Rębkowskiej, woj. mazowieckiego, gdzie jadący pociąg przewoźnika Koleje Mazowieckie potrącił kobietę, w następstwie czego doszło do jej zgonu na miejscu zdarzenia, tj. o czyn z art. 177 § 2 k.k. Odnosząc się do pytań zawartych we wniosku uprzejmie wskazuję, że informacje w tym zakresie objęte są tajemnicą postępowania przygotowawczego. Na etapie przedsądowym obowiązuje zasada niejawności, która dotyczy zachowania w tajemnicy wiadomości z postępowania przygotowawczego, aż do czasu ich ujawnienia w postępowaniu sądowym. Wobec powyższego informacje w żądanym zakresie nie zostaną udzielone.”
Eksperci: tajemnica nie zastąpi odpowiedzi
Specjaliści od prawa karnego i konstytucyjnego ostrzegają, że zasłanianie się niejawnością postępowania nie rozwiewa wątpliwości.
„Tajemnica śledztwa nie może być alibi dla braku przejrzystości. Jeśli wobec obywatelki stosowano presję i grożono jej więzieniem, należy ustalić, czy takie działania były zgodne z prawem. Opinia publiczna ma prawo do odpowiedzi” – podkreśla jeden z ekspertów.
Sprawa, której nie można uciszyć
Dominika Olszewska miała zaledwie 26 lat. Świadkowie mówią o groźbach więzienia, presji i zastraszaniu. Prokuratura mówi jedynie o wypadku kolejowym i tajemnicy śledztwa.
Jej śmierć staje się pytaniem o granice państwa wobec obywatela. Czy służby specjalne mogą działać bez kontroli i bez konsekwencji. Czy dramat młodej kobiety zostanie rzetelnie wyjaśniony, czy zniknie pod warstwą urzędowych formułek.
Dominika nie może już mówić własnym głosem. Dlatego dziś to społeczeństwo musi domagać się odpowiedzi.





