Tempo wzrostu kosztów życia – w tym energii, utrzymania nieruchomości i innych rachunków – znacząco przewyższa tempo wzrostu wynagrodzeń, ocenił wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki na X. Przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej w III kwartale 2025 r. wyniosło około 8 771,70 zł, co oznacza wzrost rok do roku o 7,5%. W ujęciu kwartalnym wzrost był minimalny – zaledwie 0,3%, niemal stagnacja.
Od stycznia 2026 r. właściciele nieruchomości muszą przygotować się na podwyżki rachunków za prąd. Składniki takie jak opłata kogeneracyjna, mocowa i OZE wzrosną, niektóre nawet dwukrotnie. Przykładowo opłata kogeneracyjna zwiększy się z około 3 zł/MWh do 4,36 zł/MWh, czyli niemal o 50%.
Dla wielu rodzin jest to sygnał alarmowy – rosnące obciążenia przy stagnacji płac zmniejszają finansowy margines, który trzeba pokryć samodzielnie. Z perspektywy polityki gospodarczej wolniejszy wzrost wynagrodzeń ogranicza presję inflacyjną, ale jednocześnie osłabia realną siłę nabywczą.
Dla przedsiębiorców niższe tempo wzrostu płac może poprawiać rentowność, lecz jednocześnie ogranicza popyt konsumpcyjny. Dla pracowników oznacza to, że choć nominalnie mają więcej pieniędzy w portfelu, w praktyce realny wzrost jest minimalny – coraz więcej osób może odczuwać, że „zarabiam, ale i tak się nie wzbogacam”.
Morawiecki podkreślił, że rząd powinien pilnie wprowadzić mechanizmy wsparcia dla gospodarstw domowych oraz branż najbardziej narażonych na wzrost kosztów energii i utrzymania. To także moment, by zadać pytanie: jak naprawdę rząd dba o kondycję finansową przeciętnej polskiej rodziny?
„Nie czekajmy, aż rosnące koszty „zjedzą” podwyżki – trzeba działać! Bądźmy niewygodni dla rządu, który jest niewygodny dla polskiej gospodarki i portfeli polskich rodzin!” – napisał na X Mateusz Morawiecki.





