Amerykański MQ-9 Reaper, nazywany „superdronem” i wart około 30 mln dolarów, został celowo zestrzelony nad Morzem Żółtym w pobliżu wyspy Maldo-Ri. USA podjęły tę decyzję po utracie kontroli nad maszyną, aby zapobiec jej przejęciu przez Chiny lub Koreę Północną.
Początkowo informowano, że dron spadł z powodu awarii systemów łączności. Portal Defence Blog przekazał jednak, że choć Amerykanie rzeczywiście stracili kontakt z Reaperem, jego zniszczenie było świadomą decyzją, a nie skutkiem technicznej usterki.
Maszyna należała do 431. Ekspedycyjnej Eskadry Rozpoznawczej stacjonującej w południowokoreańskiej bazie Kunsan. Zestrzelono ją u zachodniego wybrzeża Korei Południowej po licznych, nieskutecznych próbach odzyskania kontroli — w tym wielokrotnych resetach i zrzuceniu paliwa.
USA zdecydowały się na taki krok, by uniknąć niekontrolowanej katastrofy oraz ryzyka przejęcia zaawansowanej technologii przez państwa wrogie zarówno wobec Korei Południowej, jak i Stanów Zjednoczonych.
Czym jest ta maszyna o tak zawrotnej cenie
MQ-9 Reaper to dron klasy MALE (Medium Altitude, Long Endurance), czyli przeznaczony do operowania na średnich wysokościach przez długi czas. Opracowany przez General Atomics Aeronautical Systems na bazie konstrukcji MQ-1 Predator, służy zarówno do misji rozpoznawczych, jak i uderzeniowych z użyciem precyzyjnego uzbrojenia.
Maszyna ma około 11 metrów długości i może przenosić sprzęt rozpoznawczy lub broń — w tym bomby kierowane oraz pociski powietrze-powietrze — o łącznej masie do 1750 kg. Turbośmigłowy silnik umożliwia jej osiąganie prędkości przekraczającej 400 km/h. Reaper może operować na pułapie do 15 tys. metrów i pozostawać w powietrzu przez niemal 27 godzin, a w pełnym uzbrojeniu do około 20 godzin.




