Sędzia federalny na Florydzie polecił ujawnić materiały z postępowań prowadzonych przez wielką ławę przysięgłych w sprawach dotyczących przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina z lat 2005 i 2007. Ofiary Epsteina od miesięcy domagały się pełnego dostępu do akt, w tym do listy osób podejrzewanych o współpracę lub korzystanie z jego usług. W styczniu 2024 r. do opinii publicznej trafiło ponad sto nazwisk, jednak nie znalazła się wśród nich Adriana Mucińska Ross, którą śledczy wcześniej wskazywali jako potencjalną pomocnicę Epsteina.
Adriana Mucińska przyjechała do Stanów Zjednoczonych z Polski jesienią 2002 r. na zaproszenie agencji Elite Models. Niedługo później wyszła za mąż za Amerykanina i do swojego nazwiska dodała drugi człon – Ross. Składając zeznania w sprawie Epsteina, twierdziła, że poznała przyszłego męża jeszcze przed wyjazdem z Polski.
Nowe życie w USA rozpoczynała, mając jedynie wykształcenie średnie. W 2008 r., sześć lat po ukończeniu szkoły, zdobyła tytuł associate w Miami-Dade College. W czasie przesłuchań związanych ze sprawą Jeffreya Epsteina, wiosną 2010 r., kontynuowała naukę na studiach licencjackich.
Odmówiła podać więcej informacji
Według relacji amerykańskich mediów Polka początkowo chętnie odpowiadała na pytania śledczych, z czasem jednak zmieniła taktykę i zaczęła odmawiać składania zeznań. Powoływała się przy tym na piątą poprawkę do konstytucji USA, która chroni przed samooskarżeniem. Z tego samego prawa korzystał wcześniej sam Jeffrey Epstein, oskarżany na Florydzie o wykorzystywanie nieletnich dziewcząt.
Adrianę Mucińską przesłuchiwał adwokat ofiar Epsteina Bradley Edwards. Zadawał jej pytania m.in. o to, czy znała Jean-Luca Brunela, szefa paryskiej agencji modelek współpracującej z finansistą, oraz czy miała wiedzę o nieletnich dziewczętach sprowadzanych do USA w celu pracy dla firmy MC Squared. Pytał również, czy kiedykolwiek spotkała Billa Clintona, kim był Sandy Berger i czy były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego mógł ostrzec Epsteina przed planowanymi działaniami organów ścigania. Pojawiły się także pytania o ewentualne powiązania Epsteina z nieletnimi oraz o usuwanie komputerów z jego posiadłości w Palm Beach.
Edwards dopytywał, czy Mucińska wiedziała o toczącym się dochodzeniu, czy Epstein został uprzedzony o planowanym przeszukaniu i czy tuż przed nim polecił jej zająć się określonymi dowodami. Pytał także, czy widziała zawartość komputerów, czy pomagała w ich wynoszeniu oraz czy towarzyszył jej wówczas Bill O’Reilly, dziennikarz Fox News. Na żadne z tych pytań nie uzyskał odpowiedzi.
Choć sama Mucińska nie obciążyła się zeznaniami, lokaj Epsteina Janusz Banasiak przyznał, że widział, jak ona oraz wspomniany O’Reilly wynosili z domu trzy komputery. Twierdził również, że pewnego dnia pojawiła się z nieznanym mu mężczyzną i poinformowała go, że sprzęt jest usuwany.
Mucińską wymieniano obok innych współpracownic Epsteina, takich jak Sarah Kellen, Lesley Groff czy pochodząca ze Słowacji Nadia Marcinkowa. Kobiety te miały być objęte ochroną wynikającą z umowy o nieściganiu Epsteina. Porozumienie to zostało jednak zakwestionowane zimą 2019 r. przez sędziego Kennetha Marry’ego, który uznał, że naruszało ono prawa ofiar. Mimo to żadna z wymienionych kobiet do tej pory nie usłyszała zarzutów.
Jak tłumaczył „Miami Herald” prawnik David Boies, umowa zawarta przez prokuraturę federalną na Florydzie nie była wiążąca dla innych okręgów i nie wykluczała wszczęcia postępowań karnych wobec Epsteina i jego współpracowników. W lipcu przestępca seksualny został oskarżony przez prokuratorów z Manhattanu na podstawie materiałów zgromadzonych wcześniej przez FBI i śledczych na Florydzie, w czasie gdy zatrudniał Mucińską Ross. Ówczesny prokurator generalny USA William Barr po śmierci Epsteina zapowiadał, że jego współpracownicy „nie powinni spać spokojnie”. Pojawiały się też spekulacje, czy Mucińska nie była objęta swoistą ochroną, mimo że mogła posiadać rozległą wiedzę na temat działalności finansisty.
Dziennikarze, którzy zainteresowali się postacią polskiej imigrantki, dotarli do jednego z jej sąsiadów. Mężczyzna, prosząc o anonimowość, opisywał ją w samych superlatywach. Twierdził, że wraz z mężem są bardzo mili, a ona pracuje jako księgowa. Zapewniał, że nigdy nie słyszał, by miała cokolwiek wspólnego z Epsteinem, dodając przy tym, że taka znajomość i tak nie byłaby powodem do dumy.





