Schwytany podczas amerykańskiego ataku na Wenezuelę prezydent Nicolas Maduro trafił do nowojorskiego aresztu Metropolitan Detention Center. Placówka na Brooklynie uchodzi za jedną z najcięższych i najbardziej problematycznych w Stanach Zjednoczonych. „To piekło na ziemi” — tak opisywał ją w rozmowie z „The New York Times” adwokat jednego z osadzonych, który odebrał tam sobie życie.
Maduro oraz jego żona Cilia Flores zostali zatrzymani w sobotę w trakcie specjalnej operacji przeprowadzonej przez amerykańskie służby. Następnie przewieziono ich do Nowego Jorku i osadzono w Metropolitan Detention Center. Według CNN areszt od lat zmaga się z poważnymi problemami: panuje tam przeludnienie, brakuje personelu, dochodzi do aktów przemocy między więźniami, a także do awarii prądu. Warunki bytowe określane są jako skrajnie złe.
„To miejsce jest przepełnione, niedofinansowane i zaniedbane” — mówił „The New York Times” prawnik Andrew Dalack. Jego klient, przebywający w tym areszcie, popełnił samobójstwo w 2024 roku. Dalack podkreślał, że warunki są nieludzkie. Byli osadzeni wspominają także wszechobecny fetor, psujące się jedzenie oraz plagę insektów. „Jedzenie było stare, a karaluchy były wszędzie” — relacjonowała BBC siostra jednego z byłych więźniów.
Pomimo fatalnej reputacji Metropolitan Detention Center bywa określane mianem „więzienia dla celebrytów”. W przeszłości przebywali tam m.in. meksykański boss narkotykowy Joaquin „El Chapo” Guzmán, raperzy Sean „Diddy” Combs i R. Kelly oskarżeni o przestępstwa seksualne, a także Ghislaine Maxwell, współpracowniczka Jeffreya Epsteina.
Temat słabych warunków w areszcie był poruszany przez adwokata Diddiego
Na warunki panujące w nowojorskim areszcie zwracał uwagę także obrońca Seana Combsa, gdy w grudniu 2024 r. występował do sądu z wnioskiem o uchylenie aresztu swojego klienta. — To wyjątkowo ciężkie miejsce do odbywania kary — przekonywał adwokat Marc Agnifilo. Opisywał celę o powierzchni niespełna ośmiu metrów kwadratowych, którą określił jako „odrażającą”. Znajdowało się w niej jedynie metalowe łóżko z bardzo cienkim materacem. Według prawnika osadzonemu nie zapewniono nawet poduszki ani dostępu do książek, a sama cela miała liczne usterki techniczne.
Z taką oceną nie zgadzały się wówczas władze placówki. Rzecznik Federalnego Biura Więziennictwa zapewniał w rozmowie z CNN, że sytuacja uległa poprawie. Jak twierdził, zwiększono liczbę personelu na stałe i zajęto się ponad 700 wcześniej nierozpatrzonymi zgłoszeniami dotyczącymi napraw i konserwacji.
Sean „Diddy” Combs opuścił Metropolitan Detention Center dopiero po niemal roku. Następnie został przeniesiony do zakładu karnego w stanie New Jersey.
Maduro oskarżony o przestępstwa narkotykowe
Według ustaleń telewizji NBC Nicolas Maduro i Cilia Flores mają w poniedziałek stanąć przed sądem, gdzie formalnie zostaną im przedstawione zarzuty. Jak poinformowała wcześniej prokurator generalna USA Pamela Bondi, prezydent Wenezueli oraz jego żona są podejrzewani m.in. o udział w narkotykowo-terrorystycznym spisku, przemyt kokainy na terytorium Stanów Zjednoczonych oraz nielegalne posiadanie broni maszynowej. W przypadku skazania grozi im kara od 30 lat pozbawienia wolności do dożywotniego więzienia.





