Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump podpisał w środę memorandum przewidujące wycofanie USA z 66 międzynarodowych organizacji, agencji i komisji – poinformował Biały Dom. Decyzja dotyczy głównie instytucji działających w ramach systemu Narodów Zjednoczonych, ale obejmuje również podmioty zajmujące się m.in. przeciwdziałaniem zagrożeniom hybrydowym oraz nierozprzestrzenianiem broni masowego rażenia.
Jak podano, krok ten jest efektem przeglądu przeprowadzonego na polecenie Trumpa w ubiegłym roku, którego celem było sprawdzenie, czy członkostwo USA w poszczególnych organizacjach międzynarodowych leży w interesie państwa. Wnioski administracji okazały się jednoznaczne.
Departament Stanu w oświadczeniu stwierdził, że instytucje objęte memorandum są w dużej mierze nieefektywne, źle zarządzane i kosztowne, a część z nich – zdaniem władz USA – została zdominowana przez podmioty realizujące własne cele, sprzeczne z interesami Stanów Zjednoczonych lub zagrażające ich suwerenności, wolności i dobrobytowi obywateli.
Na liście znalazły się głównie mniejsze lub wyspecjalizowane organizacje. Spośród 66 podmiotów 31 to agencje ONZ, natomiast pozostałe 35 funkcjonuje poza strukturami Narodów Zjednoczonych. Wśród instytucji związanych z ONZ wymieniono m.in. Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC). Poza tym zestawieniem znalazły się takie podmioty jak Europejskie Centrum Doskonałości ds. Przeciwdziałania Zagrożeniom Hybrydowym, Komisja Wenecka Rady Europy, Globalne Forum Antyterrorystyczne oraz Centrum Nauki i Technologii w Ukrainie, zajmujące się kwestiami nierozprzestrzeniania broni masowego rażenia.
Środowa decyzja to kolejny etap ograniczania zaangażowania Stanów Zjednoczonych w międzynarodowe inicjatywy. Już na początku drugiej kadencji Donald Trump ogłosił wyjście USA ze Światowej Organizacji Zdrowia i UNESCO, wstrzymał wsparcie dla agencji ONZ działającej w Strefie Gazy (UNRWA) oraz zakończył udział kraju w porozumieniu paryskim dotyczącym klimatu.
Trump zapowiadał takie działania już w trakcie kampanii wyborczej w 2024 roku. Przekonywał wówczas, że Stany Zjednoczone ponoszą największe koszty funkcjonowania instytucji, które – jego zdaniem – są w praktyce kontrolowane przez Rosję i Chiny lub działają w ich interesie, a członkostwo w nich nie przynosi USA wymiernych korzyści.





