Trwa opuszczanie przez Rosjan budynku konsulatu w Gdańsku, jednak miasto nie będzie mogło przejąć nieruchomości. Jak poinformowała wiceprezydent Gdańska Emilia Lodzińska, Ambasada Federacji Rosyjskiej przekazała w piśmie do gdańskiego magistratu, że w dotychczasowej siedzibie konsulatu pozostanie pracownik administracyjno-techniczny ambasady. Oznacza to, że obiekty nie zostaną formalnie zwolnione.
— Ambasada uważa, że to jej własność. Ten budynek został nam przekazany na początku lat 50. — powiedział przedstawiciel rosyjskiej ambasady w rozmowie z reporterką.
O przyszłości budynku byłego konsulatu poinformowano w poniedziałek podczas briefingu na dziedzińcu Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Wzięli w nim udział zastępczyni prezydent miasta Emilia Lodzińska oraz wicewojewoda pomorski Emil Rojek.
Jak przekazała Lodzińska, w piśmie przesłanym przez ambasadę wskazano, że w nieruchomościach przy ul. Stefana Batorego 13 i 15, gdzie dotychczas funkcjonował rosyjski konsulat, nadal będzie przebywać pracownik ambasady. — W tej sytuacji fizycznie nie będziemy mogli przejąć tych budynków — wyjaśniła.
Wiceprezydent dodała, że strona rosyjska stoi na stanowisku, iż nieruchomość należy do Federacji Rosyjskiej, dlatego zwróciła się o zapewnienie jej pełnej nietykalności. Według rosyjskiej ambasady obiekty we Wrzeszczu mają nadal zachować status nieruchomości dyplomatycznych.
Jednocześnie Lodzińska podkreśliła, że zgodnie z zapisami w księgach wieczystych właścicielem obu nieruchomości jest Skarb Państwa. — Twierdzenia strony rosyjskiej, jakoby budynki należały do Federacji Rosyjskiej, są nieprawdziwe i niezgodne ze stanem prawnym — zaznaczyła.
Co dalej z budynkiem?
Wiceprezydent Gdańska Emilia Lodzińska zapowiedziała podjęcie przez miasto kroków prawnych przewidzianych w polskim porządku prawnym. Jak wyjaśniła, działania te będą realizowane w porozumieniu z Ministerstwem Spraw Zagranicznych.
— Z informacji przekazanych nam przez MSZ wynika, że w przypadku odmowy strony rosyjskiej dotyczącej proponowanego trybu przekazania nieruchomości przy ulicy Stefana Batorego 13 i 15, konieczne będzie skierowanie wniosku do Prokuratorii Generalnej RP. Prokuratoria, działając w imieniu Skarbu Państwa, będzie musiała wystąpić do sądu z pozwem o wydanie tych nieruchomości. Po uzyskaniu prawomocnego, korzystnego dla strony polskiej wyroku, możliwe będzie przeprowadzenie czynności komorniczych prowadzących do faktycznego przejęcia budynków — wyjaśniła Lodzińska.
Wicewojewoda pomorski Emil Rojek poinformował z kolei, że po 23 grudnia nieruchomość formalnie utraci ochronę wynikającą z konwencji wiedeńskiej o stosunkach konsularnych. — Oznacza to, że po spełnieniu odpowiednich warunków prawnych będzie mogła zostać przeznaczona na cele Skarbu Państwa — zaznaczył.
Stanowisko strony rosyjskiej skomentował również dyrektor Biura Prawnego Urzędu Miejskiego w Gdańsku Cezary Chabel, określając je jako niezrozumiałe. — Rosja twierdzi, że nieruchomości zostały przekazane lub oddane w zamian za inne obiekty, prawdopodobnie również na terenie Gdańska. Jednak tego rodzaju informacje nie pojawiają się w żadnych dokumentach dotyczących mienia, którego właścicielem była jeszcze Rosja radziecka — zauważył.
Chabel wyraził nadzieję, że strona rosyjska zdecyduje się przedstawić swoją dokumentację w toku ewentualnego postępowania sądowego. Podkreślił jednocześnie, że Polska nie dysponuje dokumentami potwierdzającymi rosyjskie roszczenia własnościowe.
Zdaniem dyrektora Biura Prawnego proces dochodzenia wydania nieruchomości przy ul. Batorego może potrwać nawet kilka lat. — Zgodnie z polskim prawem do momentu uzyskania prawomocnego wyroku sądowego nakazującego wydanie nieruchomości Skarbowi Państwa nikt nie ma prawa do niej wejść — dodał.
Wicewojewoda Rojek poinformował również, że na razie nie zapadły żadne decyzje dotyczące przyszłego przeznaczenia budynków. — Zanim będziemy mogli rozważać jakiekolwiek scenariusze, konieczne jest dokładne sprawdzenie stanu technicznego nieruchomości oraz jej zbadanie pod kątem bezpieczeństwa — podkreślił.





